Problemy ubojni - niedopatrzenie czy świadome działanie? - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
bin1931.jpg
Nasz rozmówca z 20-letnim stażem w przetwórstwie mięsa, od 2006 roku posiada uprawnienia klasyfikatora tusz wieprzowych w systemie EUROP, jest członkiem Rady Klasyfikacyjnej RP. Uczestniczył w pracach nad wprowadzeniem EUROP w Polsce. Jednocześnie zaangażował się w stworzenie alternatywy dla rzemieślniczych, małych i średnich zakładów mięsnych prowadzących ubój zwierząt rzeźnych.

- W porozumieniu ze związkiem POLSUS, Izbą Rzemiosła RP, Radą Klasyfikacyjną RP, oraz byłym Instytutem Przemysłu Mięsnego i Tłuszczowego, udowodniliśmy, że metoda "ZP", która nie cieszyła się powodzeniem w gronie obecnych producentów urządzeń do badania mięsności, jest miarodajną i wiarygodną metodą pozwalającą na szacowanie tusz wieprzowych w zgodzie z polskimi i unijnymi przepisami - podkreśla Mariusz Trościańczyk.

Wskazuje, że zgodnie z polskim prawem, klasyfikacja poubojowa zwierząt w systemie EUROP jest nadzorowana przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. - Należy nadmienić, że w dobie braku niezależnych służb klasyfikacyjnych, była to jedyna organizacja mająca pieczę nad poprawnym przebiegiem klasyfikacji poubojowej. Jednym z podstawowych funkcji IJHARS jest egzaminowanie rzeczoznawców a następnie kontrola w zakładach ubojowych czy klasyfikacja jest prowadzona przez osoby uprawnione - tłumaczy ekspert.

Zwraca uwagę, że brak przeszkolonych rzeczoznawców w ubojniach, może skończyć się bardzo wysokimi karami pieniężnymi. - Tymczasem z informacji pozyskanych w IJHARS wynika, że w kwietniu odbędzie się ostatni egzamin na rzeczoznawców klasyfikacji EUROP w tym roku, ze względu na "brak środków" - akcentuje Trościańczyk. - To bardzo dziwna sytuacja, ponieważ każdy egzaminowany ponosi koszty egzaminu w wysokości 162 zł - zaznacza.

Dodaje, że w obecnej sytuacji tworzy się bardzo korzystna dla budżetu państwa okoliczność, poprzez dotkliwe kary pieniężne. - Pracownicy ubojni nie mogą uzyskać uprawnień na rzeczoznawcę. Natomiast IJHARS ma prawo, a nawet obowiązek, nałożyć za to wysoką grzywnę. Okoliczność ta jest o tyle niebezpieczna, że podobne zdarzenie miało miejsce pod koniec zeszłego roku. Wtedy jednak kandydatów na klasyfikatorów było bardzo niewielu, lecz pomimo tego, i tak nie zabezpieczono odpowiedniej ilości środków ten rok - komentuje ekspert.

- Należy zwrócić uwagę, że teraz przez 9 miesięcy możliwość uzyskania uprawnień będzie zablokowana. Jednocześnie inspekcja ma obowiązek kontrolować zakłady co 2 miesiące, przy czym każde uchybienie zostanie obłożone karą. Te, które nie zostały naprawione muszą zostać obłożone wielokrotnością nałożonej wcześniej grzywny, przy czym jest to minimum 1000 zł. Oznacza to, że pod koniec 2013 r. ubojnie będą musiały przeznaczać spore sumy na poczet mandatów i decyzji administracyjnych nałożonych przez IJHARS, zarówno na zakłady jak i rzeczoznawców - prognozuje Mariusz Trościańczyk.

- Koledzy z branży zadali mi pytanie: Walczyłeś, a teraz nie można uzyskać uprawnień? Po co to? Jestem rozczarowany, ponieważ pomimo wielu starań "walimy głową w mur" - przyznaje nasz rozmówca. - Czy to jest sensem klasyfikacji? Oszukiwać siebie i rolnika?

 

Łukasz Rawa, portalspozywczy.pl

Zaloguj się aby dodać komentarz