Ziemia dla słupa czy dla dzierżawcy? - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
slup-energetyczny-w-polu.jpg
- Chcą ode mnie chyba ze 200 tys. zł odszkodowań – mówi Janusz Czarzasty.

To reakcja na zdecydowaną postawę rolnika. Najpierw nie wpuścił na dzierżawione przez siebie pole osób, które na polecenie nowego właściciela ziemi – rzekomo jako aktualni dzierżawcy, a w rzeczywistości faktyczni  właściciele, którymi stali się, zawierając ze spadkobiercami  umowę kupna, jeszcze zanim ci podpisali umowę z ANR – próbowały uniemożliwić mu obsianie pola. Potem upublicznił sprawę podkupienia ziemi - z prawa pierwokupu od ANR mieli skorzystać spadkobiercy poprzedniego właściciela, a skorzystały osoby trzecie, które wcześniej zawarły umowę o przejęciu tej ziemi, m. in. były wójt sąsiedniej gminy.

Teraz zarówno wyrzuceni z pola, kiedy to chcieli utrudnić siew, jak i organizujący cały proceder wykupu ziemi żądają od Janusza Czarzastego odszkodowań i sprostowań. Między innymi zamieszczenia na stronie internetowej oświadczenia, że Janusz Czarzasty naruszył dobra osobiste byłego wójta Gminy Dzierzgowo Marcina K., rozpowszechniając nieprawdziwe informacje, że ten „jest członkiem zorganizowanej grupy przestępczej, która podstępem przejmuje nieruchomości, zmierzając do pokrzywdzenia byłych dzierżawców”.

Takie „wezwanie do zaprzestania naruszenia dóbr osobistych” połączone z żądaniem zapłaty 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia Janusz Czarzasty otrzymał (jako powtórne) w końcu listopada. Tegoż dnia przyszło też od b. wójta wezwanie (powtórne)  do zapłaty 20 tys. – tym razem jako zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dóbr osobistych „w postaci godności, czci, pozycji zawodowej i prestiżu zawodowego”, jakiego doznał na skutek ubliżania słowami „świnia, przestępca, hochsztapler, który zgnije w więzieniu za kratkami oraz zarzucając mi malwersację i posądzania mnie jako byłego wójta Gminy Dzierzgowo o zachowania przestępcze” – Czarzasty miał się dopuścić czynu w obecności funkcjonariuszy policji i żony pokrzywdzonego. Również na 20 tys. wycenił poniesioną krzywdę Kornel K. – polegała ona na naruszeniu „dóbr osobistych godności, czci, pozycji zawodowej i prestiżu zawodowego”, jakiego doznał „na skutek zawiadomienia pismem z dnia 16 sierpnia 2012 roku mojego pracodawcy Ministra Spraw Wewnętrznych o moim rzekomym <bezprawnym zachowaniu >” – chodzi znów o utrudnianie Czarzastemu wejścia na pole w celu obsiania go.

Tego samego dnia nadeszły jeszcze wezwania do zapłaty odszkodowania od Macieja K. (brat Marcina) – tylko 600 zł za „zniszczenie” pługa, i od Karola K. (syn brata Marcina) – ponad 13 tys. zł za „uszkodzenie” ciągnika – wszystko to miało miejsce na polu podczas utrudniania przez nich zasiewów. Tegoż dnia najbardziej ucierpiała jednak Anna B. – chce 20 tys. „tytułem zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dóbr osobistych, zdrowia i godności osobistej”, jakiego doznała tego dnia „na skutek uderzenia w rękę” i „wyzwisk kierowanych przez Pana pod moim adresem”.

Można by było tylko współczuć tylu pokrzywdzonym przez Janusza Czarzastego, gdyby nie fakty, które powinny dać im do myślenia przed owym ponowieniem żądań o zadośćuczynienie i odszkodowanie.

Otóż już 1 czerwca 2012 r. Sąd Rejonowy w Przasnyszu postanowił utrzymać wpis dzierżawy Czarzastego w księdze wieczystej, a Sąd Okręgowy w Ostrołęce podtrzymał ten wyrok 14 listopada. 30 sierpnia Sąd Rejonowy w Przasnyszu oddalił też wniosek Marii K. (żona Marcina), domagającej się przywrócenia posiadania i zabezpieczenia powództwa przez zakazanie Czarzastym wchodzenia na pole – rzekomo teraz przez nią, a nie przez nich dzierżawione. 30 listopada podtrzymał ten wyrok Sąd Okręgowy. Poczytajmy, jak sąd uzasadnił korzystne dla Czarzastych wyroki: „Rodzi się pytanie, kto czyje posiadanie naruszył”, „Nic nie wskazuje na to, by dotychczasowi dzierżawcy wyzbyli się swego posiadania na rzecz kogokolwiek”.

Korzystne dla Czarzastego rozstrzygnięcia są dla nowych właścicieli ziemi tak bardzo nie do przyjęcia, że blokują nawet zapłacenie przez niego czynszu dzierżawnego. Czarzasty wystąpił też do wójta o wydanie decyzji potwierdzającej, że to on jest płatnikiem podatku rolnego należnego za sporne gospodarstwo.

I jedno wiadomo na pewno: zawiodły wszelkie możliwości wyjaśnienia sprawy przez urzędy. Nie widzi podstaw do interwencji ani Ministerstwo Rolnictwa, ani ANR. Odmówiły śledztwa prokuratury. Nie widzi problemu MSW, do którego zwracał się Czarzasty ze skargą w związku z wejściem na pole w celu uniemożliwienia  mu zasiewu przez jednego z braci Marcina, zatrudnionego w tym resorcie.

Milczy CBA – zasłaniając się tajemnicą.

Czarzastemu pozostaje więc czekanie na rozpatrzenie przez sąd sprawy o unieważnienie umowy sprzedaży nieruchomości rolnej – wniósł ją rok temu.

Być może korzystne okażą się dla niego ustalenia przyjęte w wyniku protestu w Szczecinie.

Art. 29.4 obowiązującej ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami stanowi: „Agencji przysługuje prawo pierwokupu na rzecz Skarbu Państwa przy odsprzedaży nieruchomości przez nabywcę w okresie 5 lat od nabycia tej nieruchomości od Agencji”. Czy to zatem nie wystarczy, żeby już teraz ANR zainteresowała się, jak preferencyjnie potraktowani przez nią spadkobiercy gospodarują na odzyskanej ziemi przodków?

 

Autor: farmer.pl/MP

Zaloguj się aby dodać komentarz