Krowa uciekinierka wybrała życie na Wyspach Jeziora Nyskiego - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Od 23-go stycznia na wyspach na Jeziorze Nyskim bytuje krowa rasy limousine. Uciekła z transportu do rzeźni. Nawet strażacy na motorowej łodzi nie zdołali jej dogonić.

"Pracownicy skupu wyprowadzali ją z mojej obory do samochodu. Zwracałem im uwagę na nią, przecież wożą ze sobą środki uspokajające, ale oni odparli, że nie takie sztuki wyprowadzali. Trzy poprzednie weszły do auta bez problemu, a ta, jak tylko wyszła z obory szarpnęła się, ktoś puścił linki i uciekła. Przewróciła ogrodzenie z siatki metalowej. Wpadła na nie z taką furią, że stalowe słupki pofrunęły w powietrze. I pognała przez pola, las do jeziora" - relacjonuje pan Łukasz, właściciel uciekinierki.

Wielka ucieczka krowy miała miejsce we wtorek 23 stycznia. Pracownicy skupu wsiedli do auta i odjechali, nie płacąc za krowę. Właściciel razem z pracownikiem zaczęli poszukiwania zgubyi.

"Poszliśmy za nią aż do jeziora. Na brzegu pracownik próbował złapać za linkę, a wtedy ona go zaatakowała. Wzięła na rogi, przewróciła, a potem docisnęła do ziemi. Ma złamaną rękę i potłuczone żebra. A krowa weszła do wody i przepłynęła na sąsiednią wyspę. Widziałem jak nurkowała pod wodą." - relacjonuje pan Łukasz.

Krowa ma 6 lat i jest popularnej mięsnej rasy limousine. Waży ok. 900 kilogramów. Stanowi dużą wartośc dla właściciela dlatego ten przez następny tydzień próbował ją złapać.

"Przez pierwsze dwa dni atakowała ludzi, ale nikomu już nic nie zrobiła, bo każdy podchodził z respektem. Po tygodniu odpuściliśmy pościg. Teraz krąży wzdłuż brzegu jeziora między Bukowem a Siestrzechowicami. W tarninach, zaroślach nikt jej nie złapie, a w okolicy pełnio jest saren i dzików. Codziennie wywożę jej jedzenie i po śladach widzę, że to zjada."

Samotną krowę na brzegu wyspy zauważyli później pracownicy z barki. Zadzwonili na straż pożarną, żeby pomogli zwierzakowi. Strażacy motorową łodzią wyprawili się na akcję ratunkową.

"Strażacy zauważyli krowę lub byka stojącego po tułów w wodzie" - opowiadał Paweł Gotkowski, zastępca komendanta powiatowego straży pożarnej w Nysie. "Na widok ludzi krowa wróciła na wyspę. Kiedy strażacy zeszli na ląd, krowa z drugiej strony wyspy weszła do wody i przepłynęła ok. 50 metrów na sąsiedni półwysep. Zwierzę było mocno spłoszone, nie dało się podejść bliżej niż 70 metrów, ale było w dobrym stanie".

Efektem poszukiwań jest mandat jaki właściciel krowy dostał od policji za niedopilnowanie zwierzęcia. Właściciel skontaktował się już z nyskim lekarzem weterynarii, który jest wyposażony w tzw. strzelbę palmerowską. Jej pociski potrafią otumanić zwierzę. Weterynarzowi skończyły się naboje gazowe do wystrzeliwania strzałek ze środkiem usypiającym i czeka na nową dostawę. A to może potrwać parę dni.
"Zapowiada się niezłe safari. Nie wyobrażam sobie tej akcji. Żeby skutecznie strzelić muszę podejść na co najmniej 20 metrów do zwierzęcia, na dodatek strzałka musi przebić grubą skórę. Środek nie zadziała też od razu. Kiedyś już pewna krowa zaatakowała mnie, zanim środek zaczął działać. Całe szczęście, że wokół byli ludzie i zdołali ją odgonić." - opowiadał weterynarz.

Właściciel zastanawia się nad wystąpieniem o zgodę na zastrzelenie krowy przez myśliwych, ale wtedy poniesie straty.

Tymczasem krowa doskonale radzi sobie na wolności.

źródło: Strefaagro.pl

Komentarze   

#1 stokrotka 2018-02-16 09:46
Jak była okazja to czemu by nie spróbować zasmakować trochę wolności? :D Miała ostatni moment i proszę jak wykorzystała! 8)
#2 kopia_krzysztofa 2018-02-16 14:18
uhahahah

Zaloguj się aby dodać komentarz