Spór o GMO i wołowinę z hormonami - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
1207038-wolowina.jpg
Jak napisał Reuters, według Vilsacka negocjowana obecnie umowa o wolnym handlu między UE a USA powinna znieść nie poparte dowodami naukowymi bariery, które powstrzymują amerykańskich rolników od sprzedawania wielu upraw GMO i niektórych poddanych obróbce chemicznej mięs w Europie. Chodzi np. o kurczaki odkażane chlorem czy wołowinę poddaną działaniu hormonów wzrostu.
USA i UE negocjują największą na świecie umowę o wolnym handlu (Transatlantic Trade and Investment Partnership - TTIP), ale po roku negocjacji rolnictwo wyłania się jako jeden z najtrudniejszych obszarów - pisze agencja.
Zdaniem Vilsacka obie strony powinny mieć wspólny cel otwarcia rynków i wyeliminowania barier, które nie są oparte na podstawach naukowych. "Nauka jest wspólnym językiem (...). Będziemy pracować w kierunku upewnienia się, że jakiekolwiek zapadną uzgodnienia, będą one zgodne z solidnymi podstawami naukowymi" - powiedział we wtorek mediom w Brukseli Vilsack.

Dodał, że jest nie do zaakceptowania, aby uzyskanie dostępu na europejski rynek w przypadku niektórych odmian GMO zabrało cztery lata lub więcej po tym, gdy uzyskały one zielone światło od Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Norma amerykańska to ok. 18 miesięcy; USA domagają się harmonizacji w tym zakresie.

Importowane zboża genetycznie modyfikowane (ok. 30 mln ton rocznie) są w UE wykorzystywane niemal wyłącznie na pasze. Unia zezwoliła na import 50 z 450 odmian komercyjnych.
Zdaniem amerykańskiego sekretarza stanu, także naleganie UE na oznakowanie żywności zawierającej GMO może wywołać niewłaściwe wrażenie, że stanowi to kwestię bezpieczeństwa.
Tymczasem UE wyklucza import mięsa ze zwierząt nastrzykiwanych hormonami czy "pełne otwarcie drzwi" dla GMO.

W reakcji na wypowiedzi Amerykanina, oświadczenie rozesłał John Clancy, rzecznik unijnego komisarza ds. handlu Karela De Guchta. Zaznaczył on, że komisarz wielokrotnie wyjaśniał stronie amerykańskiej "czerwone linie" UE w spornych kwestiach trwających ponad rok negocjacji.

"UE nie zmieni swojego prawa dotyczącego bezpieczeństwa żywności w efekcie tej umowy. To odnosi się do genetycznie modyfikowanej żywności i wołowiny z hormonami, jak i wielu innych produktów. Tych kwestii po prostu nie ma na stole (negocjacyjnym)" - oświadczył Clancy. To, co może być negocjowane - jak zauważył - to to, czy Amerykanie mogą eksportować większe ilości wołowiny bez hormonów. Takie uzgodnienie osiągnięto w umowie handlowej z Kanadą.
Ponadto dla UE ważną kwestią jest ochrona produktów z oznaczeniem pochodzenia geograficznego.
Temat TTIP poruszyli w poniedziałek ministrowie ds. rolnictwa krajów UE. Jak relacjonował polski minister rolnictwa Marek Sawicki, "wszyscy stoją murem na stanowisku, że owszem, możemy otwierać się na produkty żywnościowe ze Stanów Zjednoczonych pod warunkiem, że będą spełniały takie same normy jakościowe jak produkty europejskie". "A więc nie ma zgody na GMO, nie ma zgody na produkty wytwarzane z użyciem hormonów i antybiotyków, nie ma zgody także na te produkty, które są konserwowane przy użyciu środków chemicznych" - wymienił Sawicki.



Źródło:ppr.pl




Zaloguj się aby dodać komentarz