Polscy producenci pasz chcą uniezależnić się od sprowadzanej z za oceanu soi GMO. - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Rocznie Polska sprowadza około 2,5 mln ton soi GMO. To jak na razie najtańszy i najbardziej dostępne źródło białka, które używane jest przy produkcji pasz, a ponieważ soją karmiony jest głównie drób, którego produkcja stale rośnie, sami paszowcy przyznają że wraz ze wzrostem produkcji kurczaków rośnie też import.

Pasze, zwłaszcza dla drobiu, ich produkcja będzie rosła. Tempo produkcji pasz dla innych rodzajów zwierząt, zwłaszcza dla trzody chlewnej, w minimalnym stopniu rosną, bo pogłowie jest ciągle niskie, a tempo odbudowy jest jeszcze za niskie od tego co byśmy oczekiwali – Adam Tański Izba Zbożowo- Paszowa.

Jak co roku producenci pasz spotkali się aby omówić sytuację na rynku i mimo, że tematów do rozmów było wiele dyskusję zdominował problem nadmiernego importu soi GMO w kontekście przyszłości rynku paszowego w Polsce.

Import śruty sojowej jest to głównie Argentyna, Brazylia i dopiero Stany Zjednoczone. Wszystko dosyć daleko od Europy, więc jakieś zawirowania mogą spowodować zakłócenia w dostawach- Adam Tański Izba Zbożowo- Paszowa.

Sami właściciele firm paszowych przyznają, że konieczne są zmiany kierunków z jakich zaopatrujemy krajowy przemysł w białko roślinne i proponują, żeby stopniowo uniezależniać się od importu soi.

Możemy pracować nad tym aby mieć co raz więcej tych krajowych surowców białkowych. Pozwolić zadziałać rynkowi, niech one zakunkurują ze sobą, niech też hodowla rośnie i też polscy rolnicy niech pracują nad jakością, nad poprawą wydajności, nad stabilnością plonowania itd. Jeśli ten surowiec będzie konkurencyjny to my go zawsze kupimy. –Adam Zaleski producent pasz.

Na początku przyszłego roku swoją propozycję przedstawi też Resort Rolnictwa. Do Sejmu trafi gotowy projekt ustawy, który wprowadzać ma ograniczenia w imporcie soi GMO, stawiając w zamian na rozwój krajowych upraw konwencjonalnych. Wiadomo już, że stosowanie GMO w paszach nie będzie wprowadzone natychmiast. Będzie za to zachęta do korzystania z krajowej śruty rzepakowej, która obecnie zamiast na krajowy rynek, w ilości 700 tys. ton rocznie, wyjeżdża za granicę.

W szczególności do Niemiec, ale także do Hiszpanii i innych krajów. To pokazuje, że jest to oczekiwany na rynku europejskim surowiec- Adam Stępień Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju.

Z końcem przyszłego roku wygasa dwuletnia zgoda na import soi GMO. Nowa ustawa którą właśnie przygotowuje Resort Rolnictwa ma dokładnie określić w jaki sposób i kiedy mamy uniezależnić się od importowanych z za oceanu źródeł białka. Według wstępnych szacunków ekspertów nie nastąpi to jednak wcześniej niż 2025 roku.

Źródło: Agrobiznes

Zaloguj się aby dodać komentarz