Czy rośliny strączkowe wrócą do łask? - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
peluszka_by_singhajaykr25.jpeg
W celu zmniejszenia importu białka paszowego został ustanowiony przez Radę Ministrów w 2011 roku pięcioletni program „Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach”. 

Program, na który to przeznaczono kwotę 35 mln zł pochodzącą z budżetu państwa, jest realizowany przez 4 ośrodki: Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach, Instytut Genetyki Roślin PAN w Poznaniu, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu oraz Instytut Technologiczno-Przyrodniczy w Falentach.

 

Założenia tego programu, są takie by obniżyć import białka do 50 proc. Wynik taki pozwoliłby na zmniejszenie zależności Polski od importu głównie soi, jak również zwiększyłby bezpieczeństwo białkowe państwa, co mogłoby się okazać istotne w przypadku wystąpienia światowego kryzysu w tej dziedzinie.

 

Cel ten ma być osiągnięty poprzez wzrost do 500 000 ha areału uprawy roślin strączkowych, co przełoży się na produkcję ok. 300 000 ton białka paszowego. W sumie razem z białkiem pochodzenia rzepakowego jak również z białkiem z suszonych wywarów ma zwiększyć się do 650 000 ton.



Jak zatem planuję się to wykonać?


Powołane instytucję pracują nad przystosowaniem wysokowydajnych odmian roślin strączkowych oraz mieszanek głównie z trawami, do ich uprawy w naszych warunkach krajowych. Celem jest również  wprowadzenie do aktualnego zmianowania zbożowego roślin strączkowych. Zamierzeniem jest również ograniczenie stosowania śruty głownie pochodzącej z soi GMO. Naukowcy chcą także opracować modelowy system rynkowej produkcji i obrotu nasionami roślin strączkowych.

 

Ponadto istnieje jeszcze kilka czynników wspomagających rozwój upraw roślin motylkowych w Polsce. Jednym z nich są od lat wypłacane przez ARiMR specjalne płatności obszarowe do powierzchni upraw roślin strączkowych i motylkowatych drobnonasiennych. Jest jeszcze możliwość uzyskania wsparcia ze strony ARR z tytułu użytego do siewu kwalifikowanego materiału siewnego. Dotyczy to jedynie nasion łubinów, grochu oraz wyki siewnej. Dodatkowe profity można również osiągnąć poprzez korzystanie z programów rolnośrodowiskowych. Mimo wszystko jak się okazuję jest to niewielka zachęta dla producentów rolnych.

 

Jakie są efekty promocji motylkowych?


Póki co promocja roślin motylkowych nie daje zamierzonych efektów. Na końcowe wyniki prac naukowców musimy jeszcze poczekać 2 lata, ale już dziś widzimy, że przełomu w uprawie tych roślin raczej nie będzie.

Największy problem ciągle tkwi w niskiej opłacalności uprawy. Ponadto brakuję pestycydów do ochrony plantacji. Szkoda, bo korzyści wynikające z udziału w zmianowaniu roślin motylkowatych są ogromne. Być może powierzchnia uprawy tych grup zostanie nieco zwiększona po roku 2015, kiedy to rolnicy uprawiający te rośliny będą mogli zaliczyć je do wymaganych obszarów proekologicznych w ramach obowiązku tzw. zazielenienia. Jednak wniosek nasuwa się jeden: wzrost zainteresowania tymi roślinami będzie znaczący dopiero wtedy kiedy opłacalność uprawy będzie satysfakcjonująca.

 

 

Autor: farmer.pl/anko

 

 

Zaloguj się aby dodać komentarz