Odczyn gleby podstawą nawożenia - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
98b7e1dea7.jpg
W dobie nasilającego się koniunkturalizmu, niejeden z użytkowników gruntów rolnych (celowo nie używam wobec nich określenia rolnik) gubi z pola widzenia złożoność procesów, jakie zachodzą pomiędzy rośliną uprawną a glebą. Wdrażają technologie, w których odżywianie mineralne w znacznym stopniu realizowane jest nalistnie. Zapominają, że nie jest to do końca zgodne z naturą.

W drodze ewolucji rośliny wykształciły wyspecjalizowany organ - korzeń, który szybko i przy niewielkim nakładzie energii dostarcza im niezbędne pierwiastki mineralne. Należy też pamiętać, że wprowadzając nawozy do gleby, odżywiamy nie tylko rośliny, ale "karmimy" też ziemię, co ma ogromny wpływ na jej właściwości. Wśród wprowadzanych do gleby składników mineralnych specyficzną funkcję pełni wapń.

Pierwiastek ten poza tym, że jest składnikiem pokarmowym dla roślin, decyduje o odczynie gleby oraz jej właściwościach fizycznych, chemicznych i biologicznych warunkujących efektywność nawożenia zarówno mineralnego, jak i organicznego. Wapń niestety łatwo podlega wymywaniu. Jest to jedna z głównych przyczyn postępującego zakwaszenia gleb. Niemniej nawet na glebach kwaśnych jego ilość w roztworze glebowym zazwyczaj pokrywa zapotrzebowanie roślin, stąd zasadniczym celem wapnowania nie jest dostarczanie wapnia roślinom, ale regulacja odczynu gleby.

Rośliny nie mają zębów i układu trawiennego.

Składniki pokarmowe pobierają wyłącznie w formie roztworu wodnego, a ich rozpuszczalność w dużym stopniu zależy od odczynu gleby.

Stąd efektywność wykorzystania stosowanych nawozów w dużej mierze warunkuje odczyn gleby.

Na glebach kwaśnych ze względu na obecność glinu w roztworze glebowym oraz złą strukturę gleby zahamowany jest wzrost korzeni, przez co płytki i słabo rozbudowany system korzeniowy nie jest w stanie efektywnie dostarczać roślinie soli mineralnych. W rezultacie, bardzo ruchliwy azot zostaje wypłukany poza zasięg systemu korzeniowego i trafia do wód gruntowych, co sprawia, że efekt ekonomiczny nawożenia tym składnikiem jest bardzo niski.

Innym typowym przykładem zależności między odczynem gleby a przyswajalnością składnika pokarmowego jest fosfor. W glebach bardzo kwaśnych przechodzi on w trudno rozpuszczalne w wodzie połączenia z glinem i żelazem.

Tak więc mimo potencjalnie wysokiej zasobności gleby w fosfor, jest on dla roślin niedostępny. Wywołany wapnowaniem wzrost pH gleby powoduje zmianę formy chemicznej fosforu do postaci łatwiej rozpuszczalnej w wodzie, a tym samym dostępnej dla roślin.

Niski odczyn znacząco zmienia także przyswajanie potasu przez rośliny.

Na glebach kwaśnych nawet niewielkie przekroczenie nawożenia - powyżej zapotrzebowania roślin na ten składnik, powoduje pobieranie potasu powyżej potrzeb. Skład mineralny roślin ulega wówczas niekorzystnym zmianom. Zawierają one za mało wapnia i magnezu w stosunku do potasu. Jest to szczególnie niebezpieczne w roślinach paszowych.

Żywione nimi zwierzęta zapadają na chorobę metaboliczną - tężyczkę pastwiskową.

Magnez w glebach kwaśnych najczęściej występuje (podobnie jak fosfor) w formie niedostępnej dla roślin. Odkwaszanie gleb wapnem nie zawierającym Mg zwiększa początkowo dostępność magnezu dla roślin, gdyż stosunek Ca:Mg zbliża się do optymalnej wartości. Jednak duże dawki powodują niekorzystne jego poszerzenie, dlatego bardziej racjonalne jest stosowanie wapna magnezowego, które zwiększa zasobność gleby równocześnie w oba te pierwiastki.

Wśród mikroelementów poza magnezem uregulowany odczyn gleby podnosi przyswajalność także molibdenu. Te dwa pierwiastki to jednak wyjątki. Dostępność dla roślin pozostałych maleje wraz ze wzrostem pH gleby. Przechodzą one w niedostępne dla roślin formy chemiczne. Niedobór tych pierwiastków może spowodować wystąpienie chorób fizjologicznych prowadzących do zmniejszenia plonu i pogorszenia jego jakości. Na szczęście łatwo temu zapobiec, posiłkując się nawożeniem nalistnym, które co prawda nie oddziałuje na sytuację w glebie, ale stanowi istotny czynnik żywieniowy dla roślin.

Spotkałem się z pytaniem, czy systematyczne wapnowanie zapewniające stabilność obojętnego odczynu gleby rekompensuje brak nawożenia organicznego.

Odpowiedź brzmi nie. Wapnowanie, podobnie jak nawożenie organiczne, bezpośrednio oddziałuje co prawda na właściwości fizyczne i chemiczne gleby, niemniej nie jest źródłem masy organicznej niezbędnej dla powstawania próchnicy.

Oba zabiegi nawozowe powinny być wykonywane regularnie, choć rozdzielone w czasie. Rozrzucenie obornika na świeżo zwapnowane pole powoduje bowiem bardzo szybką jego mineralizację, określaną czasem jako "palenie" obornika.

Glebę w krótkim czasie wypełnia bardzo duża ilość składników mineralnych w formach łatwo przyswajalnych, ale jednocześnie podatnych na wymywanie.

Znaczna ich część nie zostaje pobrana przez rośliny ani nie podlega sorpcji i zostaje bezpowrotnie stracona na skutek wypłukania w głąb profilu glebowego. Stąd obowiązek przestrzegania odstępu czasowego. Optymalnym rozwiązaniem jest okres 2-letni pomiędzy obu rodzajami nawożenia.

A jak należy postępować, gdy źródłem biomasy jest słoma lub przyorywane międzyplony? W takich sytuacjach wapnuje się ściernisko ze słomą bądź międzyplon przed przyoraniem. Mineralizacja obu tych substratów próchnicy przebiega znacznie wolniej i nie istnieje ryzyko straty składników.

Rozważając wpływ wapnowania na efektywność nawożenia, warto też mieć na uwadze, że zasobność gleby w wapń decyduje o odporności (tolerancji) roślin na choroby.

Ludzie potrzebują go, aby kości były mocne. Tę samą funkcję wapń pełni w roślinach. W formie pektynianu wapnia współtworzy ściany komórkowe, a szczególnie dużo jest go w blaszce środkowej, która jest elementem spajającym poszczególne komórki ze sobą.

Nadaje tym samym roślinom sztywność.

Większość grzybów rozpoczyna swoją inwazję od ataku enzymatycznego.

Jego zadaniem jest chemiczne uszkodzenie zewnętrznych warstw skórki. Aktywność tych enzymów jest silnie hamowana właśnie przez wapń obecny w komórkach atakowanej rośliny. Według amerykańskich badaczy, pierwiastek ten jest szczególnie antagonistyczny w stosunku do enzymów produkowanych przez grzyby pasożytnicze z rodzaju Fusarium, a także powodujące rdze, plamistość siatkową jęczmienia czy askochytozę grochu. Tak więc uregulowany odczyn gleby, a tym samym obfitość jonów wapnia w roztworze glebowym ogranicza lub co najmniej spowalnia masowe występowanie tych chorób.

Innym powszechnie znanym przykładem zależności między pH gleby a nasileniem występowania choroby jest kiła kapuściana.

Niski odczyn sprzyja zarówno jej rozprzestrzenianiu się po polu (początkowo występuje placowo), jak i zwiększa odsetek roślin przez nią zainfekowanych.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że wapnowanie nie jest bronią w walce z tą chorobą, z całą jednak pewnością jest środkiem wspomagającym. W glebach o odczynie obojętnym dochodzi bowiem do zahamowania kiełkowania jej zarodników przetrwalnikowych.

 

Autor: Wojciech Konieczny

Źródło: farmer.pl

Zaloguj się aby dodać komentarz