Dotacje to pierwszy krok - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
03_0.jpg
Dla tych ras konieczne jest znalezienie miejsca w systemie produkcyjnym - powiedziała prof. Elżbieta Martyniuk – Krajowy Koordynator ds. Ochrony Zasobów Genetycznych Zwierząt Gospodarskich podczas Kulinarnej Akcji Bezpośredniej pt. Rasy rodzime zwierząt gospodarskich zorganizowanej przez Slow Food Warsaw.
Rasy rodzime charakteryzują się niższą wydajnością niż wyspecjalizowane rasy produkcyjne. Przykładowo kura zielononóżka niesie od 220 do 240 jaj, a kura w systemie intensywnym niemal o 100 jaj więcej. Wydajność rasy polskiej czerwonej to około 4,5 tys. kg, a w przypadku hf ponad 10 tys.

- W związku z niższą wydajnością ras rodzimych programy ochrony zasobów genetycznych zwierząt gospodarskich oferują wsparcie hodowcom utrzymującym rasy rodzime. Jest to program rolnośrodowiskowy, wynikający z rozporządzenia unijnego 1698 z 2005 roku, kiedy takie narzędzia zostały utrzymane - bo już w 1992 roku w Unii Europejskiej istniała możliwość dotowania hodowców utzrymujących te rasy - tłumaczyła Elżbieta Martyniuk. - Dotacje te oparte są o utracone korzyści - czyli ile rolnik mógłby zarobić, gdyby miał zwierzę intensywniej produkujące, a nie ma, bo utrzymuje zwierzęta ras rodzimych - dodała.

Podkreśliła, że samo finansowanie nie jest wystarczające, jednak pozwala na rozwój populacji. - Przez ostatnie kilka lat pogłowie zwierząt ras rodzimych bardzo się rozwinęło, ale to jest pierwszy krok. Konieczne jest znalezienie miejsca dla tych ras w systemie produkcyjnym - tłumaczyła.

Jak wyjaśnia profesor Martyniuk, są różne sposoby aby ten cel zrealizować.

- Z jednej strony dla tych ras, które mają wyjątkowy produkt - promocja tego produktu i generowanie wyższej jego ceny. Czyli, na przykład, jaja kur zielononóżek są rozpoznawalne i są droższe, co rekompensuje niższą nieśność u tej rasy - tłumaczyła prof. Martyniuk.

- Druga opcja to wykorzystanie ras w komercyjnym systemie produkcyjnym. Na przykład świnie puławskie, które mają bardzo dobrą plenność, bardzo dobre cechy mateczne, dobrze odchowywują mioty i mają dobrą mleczność mogą być krzyżowane z knurami ras mięsnych, po to aby poprawić tempo wzrostu, wykorzystanie paszy i dać lepszy dochód. Czyli mogą być wprowadzone do szerszego nurtu produkcji, a nie tylko produkcji niszowej - kontynuowała.

Profesor zwróciła uwagę również na trzeci aspekt - pielęgnację krajobrazu. - Mamy coraz większy problem z wycofywaniem się rolnictwa, z zaniechaniem i odłogowaniem, szczególnie obszarów przyleśnych. Zmiany ekosystemów są szczególnie niebezpieczne dla dzikich gatunków zwierząt - ten problem mamy nad Narwią, nad Biebrzą, gdzie zaniechanie wypasu, albo zaniechanie wykaszania łąk spowodowało, że ptaki które są stowarzyszone z tym ekosystemem, nie mają możliwości gniazdowania - tłumaczyła Elżbieta Martuniuk.

- Wypas w tym przypadku jest traktowany jako swego rodzaju serwis dla środowiska - za co powinno być zapłacone, tak jak za każdą inną usługę. Te narzędzia są powszechnie stosowane w Niemczech, gdzie wypas owiec to narzędzie do pielęgnacji krajobrazu - dostosowuje się go do terminu lęgów ptaków, a właściciel stada dostaje za to wynagrodzenie. Na obszarach Europy południowej taki wypas jest zabezpieczeniem przed pożarami - przy suchym klimacie trzeba usunąć masę organiczną, aby nie dopuścić do pożarów - wyjaśniała.

Zwróciła  również uwagę na wykorzystanie zwierząt w powiązaniu z rozwojem agroturystyki, i promowaniem tradycji regionu oraz możliwość otrzymywania wsparcia z tego tytułu.

Autor: farmer.pl/ Agnieszka Królak

Zaloguj się aby dodać komentarz