Motylkowate niekoniecznie do przyorania - Bukaciarnia

Używamy plików cookies, aby pomóc w personalizacji treści, dostosowywać i analizować reklamy oraz zapewnić bezpieczne korzystanie z serwisu. Kontynuując, wyrażasz zgodę na gromadzenie przez nas informacji. Szczegóły znajdziesz w zakładce: Polityka prywatności.


Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
bez_tytulu.png
- Za 2013 r. zostało zgłoszone ponad 219 tys. hektarów upraw roślin motylkowatych – poinformował w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wiceminister Tadeusz Nalewajk. - Myślę, że jest to również związane z tym, że za 2012 r. była zapłata za uprawę; program, który był przez nas prowadzony, przez ministra Sawickiego – czyli uprawa roślin motylkowatych – to jest ponad 700 zł za hektar. To również jest dodatkowy argument. Wiceminister przypomniał też, że uprawa motylkowatych będzie równoważna z wyłączeniem gruntów w ramach zazieleniania:

- Otóż w tej chwili są na ukończeniu prace w Komisji Europejskiej, których celem jest to, aby rośliny motylkowate mogły zastąpić te 7 proc. zazielenienia, czyli wyłączenia gruntu z produkcji. To jest bardzo istotne. Początkowo propozycja była taka, żeby była to roślina wsiewana i przeorywana, ale większość krajów jest za tym, żeby była to również roślina, dająca określoną produkcję. To jest dość istotna sprawa. Na pewno to będzie zachęta z dwóch stron: po pierwsze – dopłata do hektara, a po drugie – uprawa motylkowatych jako wyłączenie 7 proc. z upraw, czyli tzw. zazielenienia.

 

 

Autor: farmer.pl/MP
 
 

Zaloguj się aby dodać komentarz